wtorek, 20 stycznia 2015

Co z tym blogiem




                                                                          foto:internet


Ostatnio sporo osób mnie o to pyta ... 
Co z tym Twoimi blogiem ????
No a ja sama nie potrafię sobie na to pytanie odpowiedzieć  . Chciała bym prowadzić i pisać spoko bloga, żeby ktoś tu zaglądał . No ale nie chce powtarzać tego co jest u innych . A ostatnio mam wrażenie ,że ta sfera blogowa na tym polega . Jeden blog napisze o czymś i zaraz u większości jest ten sam temat ....
Czy to ma sens ...??
No a może  trzeba iść tą drogą i może będzie lepiej .
No ale też trzeba po prostu siąść i to pisać . Czasem się zastanawiam z kat oni maja ta przedłużona dobę.  Ja czasem nie mam czasu i siły na poczytania co nie co a co mówiąc o pisaniu . No ale dla większości blogerek -blogerów to po prostu praca . I może ja na to też muszę popatrzeć poważniej . W święta usłyszałam, że ludzie mają wrażenie, że  ja robię po prostu na złość i nie kończę nic za co się wezmę .... No i chyba takie miałam podejść ..." jak wy mi tyle gadacie że nie kończę obrazka wyszywać dla brata no to ja na złość wam go po prostu nie skończę. ... ". Dziwne ale tak właśnie było. 
Więc  teraz powinnam przyjąć do siebie postawę taką, że ja na złość wam wszystkim skończę go przed czasem . No i taka mam mieć postawę w najbliższym roku . A ja na złość wszystkim postaram się pisać spoko bloga , wyszywać na czas siadać częściej do maszyny i wsiąść się za siebie sportowo o zdrowotne :) 

O takie moje dziwne postanowienie noworoczne podejście do życia swego i tego co mnie otacza .

piątek, 5 grudnia 2014

Kartka urodzinowa








Za dzień mamy urodzinki naszej Tosienki i tak przyszła mi mała myśl do głowy . 
Co roku widać na blogach wymianki karteczkowe na święta, walentynki a nie zauważyłam takiej na urodzinki . Ja w tym roku brałam udział w takiej wymiance karteczkowej na urodziny dla siebie . Strasznie fajna i miła sprawa . 
I tak sobie pomyślałam ,że czemu by w tym roku nie zorganizować takiej wymianki dla naszych pociech .... 

Co wy na to .... ?????

Ja wiem ,że moja Tosia by się strasznie ucieszyła jak by znalazła w skrzynce listy - kartki adresowane dla niej. A co wasze pociechy na to myślę ,że też by miały uśmiech na swojej twarzy.
To co bawimy się   ... ???

Wiec chodzi o to ,że pozbieramy może parę osób-blogów które będą chciały wziaśc udział w tej zabawie. Zobaczymy ile będzie osób i wtedy albo zrobimy grupy ( jak będzie nas dużo) albo po prostu będziemy wysyłać każdej po kolei. Myślę ,że fajnie by było jak by były te kartki robione własnoręcznie przez dzieci. Wiadomo ,że może być z pomocą rodziców. Nasze pociechy będą się cieszyć żeby zrobić taka kartkę. Później będą miały radość jak w skrzynce pocztowej znajda coś tylko dla siebie .

No i co wy na to ... ??? 
Bierzecie udział w tej fajnej zabawie .... ???

A wiec czekam na wasze zgłoszenia tu pod tym postem.




No trzeba w końcu wrócić i tu . 
Nie wiem czy ktoś czekał czy nie ... 
No ale ja jakoś dziwnie się czuje że coś tam gdzieś wisi nie dokończone.  
U nas trochę zmian tych na lepsze mi się zdaje . No więc w końcu się przeprowadziliśmy na lepsze kąty . Nie tylko dla mamy i taty ale i dla naszych potworków :)
Więcej przestrzeni na wszystko na wygłupy dzieci i rodziców . Bliżej nam z tat wszędzie . 
A najważniejsze ,że do przedszkola idziemy góra 15 minut . Sporo zieleni gdzie można fajnie spędzić czas. Wiec tylko nam pozostaje pozytywnie myśleć ,że będzie dobrze i decyzja była dobra. Na nowym miejscu nowe plany , projekty oby tylko szlo wszystko dobra strona.

środa, 3 września 2014

Przeprowadzka

Zmiana kątów
zmiana miejsca
zmiana mieszkania.

Na razie na kartonach i workach . Na szczęście do przodu i z dnia na dzień co raz mniej tego a mieszkanie juz prawie wyglada dobrze. Pokój dzieciaków ogarnięty tylko lokatorów nadal brak :) Tosia cały czas na wakacjach . No ale jak wróci to do czegoś innego.

Oby nam się tu długo i dobrze mieszkało :)

Narazie brak normalnego netu i nie wiadomo kiedy będzie :(

wtorek, 26 sierpnia 2014

Samotny wyjazd



No to minęło już tydzień jak Tosienka wyjechała sama na wakacje. No tak nie do końca sama bo z dziadkami . 

Fajnie mieć dziadków którzy zapakują swoje walizki i zaproponują wyjazd wnusi. Moi rodzice też mieszkają w Hannoverze wiec mają częsty kontakt i nie jest to większy problem żeby z nimi gdzieś wyjechała. Choć w tym roku było trochę zastanowienia z strony Tosi bo dziadkowie chcieli zabrać na wesele (na które my z przyczyn finansowych nie mogliśmy jechać)a później miała być po drodze odprawiona do drugich dziadków . Po przemyśleniach Tosi zdecydowała że jedzie ale z podkreśleniem że do tamtych dziadków na trzy dni . A co do czego to później dzwoniła do babci że jednak siedem dni . Kobieta zmienną jest :)
No i tak kolejny raz dziecko nasze pojechało bez rodziców. Bawi się dobrze i jest szczęśliwa. A czy nam rodzica jest dobrze... Ja jestem bardzo szczęśliwa że ona taka dzielna ,że pojedzie ,że nie potrzebuje dzwonić do rodziców . Przecież wiadomo ,że się nią zajmą ,że na karmią (czasem za dużo ) No ale matka zawsze ma jakieś ale ... no ale takie że chciała by być tam z swoim dzieckiem. Przecież my matki tęsknimy nawet jak nie widzimy ich przez trzy godziny. Choć Kuba tez zauważył ta pustkę. Nie wspomnę o Jasiu który pierwszego dnia jak się obudził to szukał ją wszędzie wolał aż w końcu się przytulił z smutkiem i łzami w oczach do mamy. Zostało nam jeszcze tydzień może półtora jak nie będzie naszej myszki A później znów wróci hałas i marudzenie do domu. 





  Tu trochę zdjęć które dostałam z wesela. 






I pochwale się jaki drobiazg Tosia wiozła dla pary młodej wykonany przez mamę :) 



poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Baloniki



Wysyłanie listy balonem . 
Zawsze chciałam to zrobić albo wysłać taki list w butelce . 
Znaleźliście kiedyś taki list na swojej drodze ??

W niedziele byliśmy na ostatnim dniu dużego festynu i tam były atrakcje dla dzieci . I jedną z nich było puszczanie kartek balonem . Wiec matka się postarała postała w kilometrowej kolejce i wyciągnęła dwie kartki i dwa balony . 
Jan miał świetna zabawę z tego . Najpierw się bawił machał balonikami a później było wielkie zaskoczenie i szok jak mu jeden wyleciał z łapki.  
Potem cały czas patrzył w niebo i jak pytaliśmy się gdzie balonik poleciał do Tosi to od razu pokazywał na niebo .



 

Mleko

Co drugi dzień żeby nie powiedzieć ,że codziennie oglądam czytam różne blogi (i chyba dla tego  brak czasu na swój ). I tak dziś rano przeglądałam co ktoś napisał przez weekend. I był nowy post u Kasi . Czytam ja od samego początku istnienia bloga ale chyba pierwszy post który tak strasznie mnie zbulwersował , zirytował.

Karmienie piersią .....

Masakra czy te matki, kobiety muszą się tak z tym wywyższać ,że karmią piersią i to tyle czasu.... ???
Ja mam dwójkę dzieci i oboje były karmione tylko trzy miesiące. Jaś troszkę dużej niż Tosia . 
I nie uważam się przez to gorszą matką niż te kobiety co karmią piersią.
Nie uważam że przez to ,że moje dzieci były karmione mm to mniej dałam im siebie. Dajemy czułości ,miłość, bliskości przez całe życie.
Nie uważam ,że przez to moje dzieci nie są mądre. Mądrość się nie bierze z mlekiem matki tylko to jest genetycznie .

Tosie jak karmiłam przez te trzy miesiące nie pamiętam ani jednej bez bolesnej chwili. Zawsze z łzami w oczach zagryzająca zęby i wielki ból. Moja mama próbowała mi pomóc. I nigdy nie wmawiała mi ,że tak trzeba ,że to najlepsze. Mówiła że to mój wybór ale żebym spojrzała na siebie i swoje rodzeństwo czy nam czegoś brakuje przez to, że nie byliśmy karmienie piersią . Nie niczego nam nie brakuje miłości bliskości matczynej mieliśmy i mamy do tej pory wiele. A odporność naszych organizmów tez jest duża.  Nawet mój brat który jest wcześniakiem któremu nie dawali żadnych szans można na palcach ręki policzyć ile razy był chory w ciągu swojego życia. I to wszystko bez karmienia piersią .
Za to teściowa miała inne zdanie . Ona swoje dzieci karmiła długo ale chłopaki cały czas jej chorowali i teraz jak są starsze to też często chorują i gdzie ta niby odporność od matki ???
Znajoma karmiła syna prawie dwa lata. T ma cały czas alergię i choruje co dwa miesiące od małego . I tu ja też pytam gdzie ta odporność.
Z Jasiem było trochę lepiej i miałam w głowie żeby go karmić chociaż sześc miesięcy . Nie udało się i nie mam sobie tego za złe. 

Tu w Niemczech nie spotkałam się z takim wielkim naciskiem na karmienie piersią . Nawet moja położna i lekarka mówiła najważniejsze są trzy miesiące później też ważne ale już nie tak bardzo do roku jest ok a później te mleko nie ma żadnych wartości .

Nie bronie dziewczyną karmić piersią niech robią to ile chcą. Tylko niech nie mówią że mm jest takie złe ,że matka jest zła ... Mi nie przeszkadza karmienie na ulicy bo sama to robiłam z Jaskiem ale nie jest smaczne to jak widzisz dwuletnie dziecko pielęgnacje do matki podnoszące jęk bluzkę i pijąc pierś.
Sory ale ja mówię temu NIE .
Spoko jeśli takie duże dziecko karmisz i jest to tylko na noc albo nie afiszujesz się z tym to luz przecież to Twoja i wyłącznie sprawa jest.